Jakoś tak nie spieszyło mi się do domu po pracy, a że akurat byłem na motocyklu to napisałem szybkiego SMSa do Wiszki z pytaniem czy ma czas i chęci, żeby się gdzieś przejechać. Odpowiedź przyszła równie szybko i była bardzo konkretna: 'Aaaaaa :D jasne !'.
Po niecałej godzince byłem już w Pszczynie, zgarnąłem Wiszkę, podjechaliśmy do Astarte na kawkę, a później szybciutko na winkielki do Szczyrku. Niestety zaczęło się już trochę ciemnawo i chłodno robić, więc obyło się bez szlifowania podnóżków, ale wdrapaliśmy się na Salmopol, trzasnąłem pamiątkowe zdjęcie i spokojnie wróciliśmy do domu.

