
"Bo jazda na ETZ-cie,
jest najlepszą jazdą na Świecie"
|
Przygoda z MZ zaczęła się od tego, że mój kuzyn (teraz znany jako Szajba) zostawił ją u mnie na przechowanie :) To był okres, kiedy na drogach panowały właśnie Jawy i MZ-ty. Dogadałem się z kuzynem, załatwiłem wszystkie formalności i MZ-ta przeszła pod moje władanie. Miałem już prawo jazdy na motocykl, więc mogłem zupełnie legalnie dosiadać maszyny. Kumpel też niebawem kupił podobną maszynę, więc jeździliśmy po okolicy i naprawialiśmy sprzęty razem. Po jakimś czasie na drogach zaczęły się pokazywać się coraz to ciekawsze sprzęty, wyczuwało się, że naszym brakuje trochę mocy. Motocyklem jeździło się coraz rzadziej, coraz częściej samochodem, no i sprzęty trochę poszły w odstawkę, okupując mój garaż.
|