A właściwie Pan Grishackh, jak to kiedyś napisała Vika na kopercie z biletami na koncert zespołu ludowego Słowianki...
Zrobiliśmy już razem tysiące kilometrów i wypiliśmy hektolitry piwa i innych trunków

Można go puszczać pierwszego, pod warunkiem, że nie ma GPSa, bo jak ma, to prowadzi po jakichś wiochach ;-)
Dobrze się za nim jeździ, bo nie hamuje na winklach... ale jak już hamuje, to trzeba szybko łapać heble, bo znaczy, że coś jest nie teges.
Ostatnio ma dwie nawigacje, jedną przy kierownicy, a drugą jako plecaczek... patrz Lily. Jak którejś nie weźmie, to szybko wraca do domu.
