Znana także jako Mamuśka... a od jakiegoś czasu już prawdziwa Mamuśka ślicznego... tfu, co ja piszę... złego i brudnego motocyklisty...
Dlatego ostatnio z nami nie jeździ, a szkoda, bo kto teraz będzie pilnował, żebyśmy byli grzeczni i wrócili do domków ? Kto wieczorem opieprzy, a rano zrobi przepyszne śniadanie ? A później jeszcze w góry wyciągnie ? ;-)

Zatem liczę na to, że szybko powróci z nami na trasy, bo już od pierwszej wspólnej trasy w Bieszczady było wiadomo, że świetnie sobie daje radę.
