Sezon rozpoczęty ;-)

Już w sobotę pogoda zachęcała do jazdy, ale wiem jak to jest jak dupa swędzi i chce się jak najszybciej wyjechać z garażu. Postanowiłem odpuścić, bo często na początku i końcu sezonu zdarzają się jakieś incydenty... ale w niedzielę 24. lutego, jak zobaczyłem na termometrze 15 stopni, to już nie wysiedziałem ;-) Fazerek odpalił niemal na dotyk i dźwięk silnika przepuszczony przez basowy tłumik zaczął się rozchodzić po okolicy :-)
Umówiłem się z Grishackhiem, że przyjadę do niego pod garaż odpalić jego VFRę, więc wbiłem się w ciuchy, kask i pognałem w kierunku Tychów.
Nawet dość spory wiaterek nie przeszkadzał mi w wyprzedzaniu wszystkiego jak leci i w zobaczeniu 2-ki z przodu na blacie...
Niestety Grishackha Onda okazała się dość kapryśna i nie chciała jeszcze wyjechać na drogi, pomimo usilnych starań. Zatem po nawinięciu na koła około 100km wróciłem grzecznie do garażu i odstawiłem Fazerka na miejsce. Ale to już co najwyżej jest drzemka, a nie zimowy sen ;-)