Młoda Tajka - jak sama nazwa mówi - pochodzi z... Bielska :-)
Jak dotąd jeździła z nami jako plecaczek, a ja zwykle wtedy miałem przyjemność być tym szczęśliwym kierowcą ;-)

Podobno już robi prawo jazdy, więc nie wiadomo jak to będzie... jak się poda na siostrę, to wyrośnie pewnie kolejny terrorysta w Bielsku ;-)

Gdybym miał go opisać w dwóch słowach, to bym napisał: "pełen luz". Pojechać do Chorwacji z przeciągniętym łańcuchem - pełen luz. Holować Ukraińca 100 km/h na jakimś ichniejszym wynalazku - pełen luz. Wyprzedzać środkiem drogi jak z naprzeciwka jedzie ciężarówka - pełen luz ;-)

Fajnie się z nim jeździ, ale ma jedną wadę - najpierw wypija cały alkohol, a później nie chce zajechać po nowe zapasy ;-)

Zwierz motocyklowy zamieszkujący okolice Myślenic... Jak trzeba gdzieś jechać, to Matek jest zawsze chętny... pod warunkiem, że nie idzie na jakieś wesele, bo jeśli tylko do pracy, to coś zwykle wymyśli ;-) Objechaliśmy razem Chorwację, Czarnogórę, Rumunię, Bułgarię, Węgry, Słowację wszerz i wzdłuż, że o południowej Polsce nie wspomnę.

Jeśli się zastanawiasz czy Twoim motocyklem da się przytrzeć podnóżki w winklu, to daj go na chwilę Matkowi... on to zaraz sprawdzi, czerwoną VFR-ką się da ;-)

Lily się tu znalazła przez Grishackha... Pewnie nie wiedziała co ją czeka, bo inaczej to wątpię, żeby się w to pchała z własnej nieprzymuszonej woli ;-) Ale teraz to już nie ma wyjścia... jeździ z nami, pije piwo i lulki pali.

Podobno jako plecaczek sprawuje się bardzo przyzwoicie, choć czasem zasypia. Nie wiem z autopsji, bo Grishackh jej dobrze pilnuje ;-)

No nie wiem czy on jest taki Święty... ale my nie o tym...
Wcześniej ujeżdżał Jawasaki, w której zdarzało się mu nawet naprawiać sprzęgło podczas postoju na przystanku autobusowym... w 15 minut motocykl był gotów do dalszej drogi i nawet miał olej w skrzyni 8-)

Święty niestety rzadko z nami jeździ, bo teraz siedzi w Krakowie... ale pewnie jeszcze jakąś traskę zrobimy razem.
Co bym nie napisał o Mrówie, to będzie źle... a taki fajny chłopak z niego... miły, uczynny... i lubi piwo :-)

Jeździ chyba najszybszym czerwonym jajkiem (GSX-F 600) w okolicy, bo musi za nami nadążać i trzeba przyznać, że bardzo dobrze mu to idzie :-)

O nim to nie ma co pisać... czasem z nami jeździ, ale zeznaje, że najbardziej lubi sam, bo lubi zapier... ;-)
No ale po tym jak mi dał pojeździć XX-em, to mu się w sumie nie dziwię. Podobno to motocykl do szybkiej turystyki... Hmm... no to czemu ostatnio na letnie wakacje pojechał katamaranem ? :-P

Fajnie jak z nami gdzieś jedzie, bo zwykle bierze Iwonkę, która wprawdzie nie robi śniadań takich jak Vika ale też jest zawsze uśmiechnięta i fajnie się ubiera, nawet jak śpimy pod namiotami :-)

Hmm... Miklas... skąd on się wziął ? A, pamiętam... kiedyś nam Astarte opowiadała jak to by chciała mieć chłopaka-motocyklistę, co to by dzielił z nią pasję i takie tam... wiecie jak to pod wpływem się gada... No i się znalazł taki jeden... gdzieś w Radomiu. Niby cichy i spokojny, ale bo to wiadomo co w takim siedzi ? ;-)

Dobrze, że się przesiadł na Cebrę, a ostatnio na XXa, bo ten GS to ledwo zipał i musiał go dobrze kręcić, żeby nadążyć ;-)

Znana także jako Mamuśka... a od jakiegoś czasu już prawdziwa Mamuśka ślicznego... tfu, co ja piszę... złego i brudnego motocyklisty...
Dlatego ostatnio z nami nie jeździ, a szkoda, bo kto teraz będzie pilnował, żebyśmy byli grzeczni i wrócili do domków ? Kto wieczorem opieprzy, a rano zrobi przepyszne śniadanie ? A później jeszcze w góry wyciągnie ? ;-)

Zatem liczę na to, że szybko powróci z nami na trasy, bo już od pierwszej wspólnej trasy w Bieszczady było wiadomo, że świetnie sobie daje radę.

A właściwie Pan Grishackh, jak to kiedyś napisała Vika na kopercie z biletami na koncert zespołu ludowego Słowianki...
Zrobiliśmy już razem tysiące kilometrów i wypiliśmy hektolitry piwa i innych trunków

Można go puszczać pierwszego, pod warunkiem, że nie ma GPSa, bo jak ma, to prowadzi po jakichś wiochach ;-)
Dobrze się za nim jeździ, bo nie hamuje na winklach... ale jak już hamuje, to trzeba szybko łapać heble, bo znaczy, że coś jest nie teges.
Ostatnio ma dwie nawigacje, jedną przy kierownicy, a drugą jako plecaczek... patrz Lily. Jak którejś nie weźmie, to szybko wraca do domu.
